Życie sprintera
Jeśli poszukujesz odpowiedzi, ja ci w tym nie pomogę. Nigdy mnie one nie interesowały, zależało mi tylko na pytaniach. W końcu miałem ich zbyt wiele. Miasto świętych mężów LUIS MONTERO MANGLANO
Andy Weir to pisarz amerykański, a jego pierwsza powieść odniosła ogromny sukces i nawet została zekranizowana. To sławny Marsjanin. Myślę, że część sukcesu obie książki zawdzięczają sposobowi narracji, w osobie pierwszej, uzupełnionym opisami, które w powieści Projekt Hail Mary wyglądają jak wspomnienia głównego bohatera. To bardzo dobry pomysł, ponieważ czytelnikowi wyślij czy słuchaczowi jak w moim wypadku – bardzo łatwo jest się identyfikować z narratorem.
Ciekawe spostrzeżenie dla osoby, która, jak ja, próbuje swoich sił jako pisarz.
Weir mówi o sobie, że cierpi na afantazję, czyli brak wyobraźni wzrokowej kropka to pobudziło mnie do szukania informacji o hiper fantazji, a skończyłam na bardzo interesującej definicji empatii ucieleśnionej.
Empatia ucieleśniona (embodied empathy) — zwłaszcza przy słowach dotyczących stanów cielesnych: mdłości, bólu, dotyku. Tutaj wchodzi w grę układ neuronów lustrzanych. U niektórych osób reakcja na słowne opisy doznań fizycznych jest tak silna, że niemal odczuwają je we własnym ciele. To pokrewne zjawisko nazywa się czasem synestezją lustrzano-czuciową (mirror-touch synesthesia) — choć w wersji klasycznej dotyczy obserwowania, nie słuchania.
Wyjaśnia ona w pewnym sensie to, co zawsze mi bardzo przeszkadzało w życiu: ludzie rzucający swobodnie różne powiedzonka fizjologiczne typu "zrzygam się" albo coś w tym rodzaju. Dla większości ludzi są to po prostu słowa, natomiast w mojej głowie od razu powstaje obraz tej czynności fizjologicznej, albo nawet nie fizjologicznej, ale budzącej silne emocje, zwykle zresztą negatywne. Czasem są to wrażenia wręcz bolesne. Dlatego nigdy nie lubiłam żartów i żarcików tego typu, a opowieści o różnych stanach fizjologicznych odczuwałam jako dyskomfort.
Mam wrażenie, że u mnie znaczenie wyzwala obraz (ideastezja), a ponieważ treść dotyczy ciała, więc dochodzi reakcja somatyczna (komponent lustrzany). Stąd wrażenie, że się to widzi — a czasem niemal czuje.
To bardzo ciekawe, tylko zastanawiam się, ile z tego, co napisałam, jest prawdą. Z pewnością prawdą są moje wrażenia, natomiast czy można je zakwalifikować do tych stricte neurologicznych zjawisk, tego już nie wiem. Niemniej jednak to bardzo fajne, gdy człowiek znajduje w nauce potwierdzenie czegoś, co przez 70 lat go zastanawiało.
Teraz kiedy słucham "Projekt Hail Mary", uświadamiam sobie, że sposób pisania autora tej książki jest dla mnie bardzo poruszający. Zastanawia mnie, czy ma to coś wspólnego właśnie ze sposobem, w jaki odbieram słowa. I czy słowa mówione wywierają większy wpływ na moją wyobraźnię niż słowa czytane.
Znów sporo pytań, żadnych odpowiedzi.
Last 3 posts