Mastodon

Dom Peonii

...o blogowaniu

Sekretem dobrej starości jest nie co innego, tylko szczery pakt z samotnością. — Sto lat samotności

To zabawne, jak blog, taki zwykły blog, pobudził mnie do pisania. Od kiedy pisanie na papierze zaczęło mi sprawiać trudność, czegoś mi brakowało. Nie pisania, jako takiego, ale pisania bloga właśnie. Jest jakaś magia w blogowaniu, pisaniu bloga publicznego. Kiedy piszę w notesie, daję czasem upust uczuciom, które nie zawsze są mi bliskie, wynikają z chwilowej frustracji. Są zapisem chwili, stresu, migawką, której normalnie moja pamięć by nie zarejestrowała, przeszła nad nią do porządku dziennego, albo zracjonalizowała. Takie wylanie rozterki może pomaga w danej chwili, ale jest obciążeniem na przyszłość, na te jej chwile, gdy po jakimś czasie siadasz i zaczynasz przeglądać swój dziennik. I nagle wracają te wszystkie dawno zapomniane, wyrzucone z pamięci złe chwile. Przeszłość zatruwa teraźniejszość i przyszłość.

Takie przeglądanie starych dzienników nauczyło mnie, że nie każdą chwilę warto zapisywać, bo zazwyczaj nie chcemy przeżywać wszystkich emocji od nowa. Kiedy przeglądałam swoje dzienniki z czasów, kiedy byłam nastolatką, uderzyło mnie jak wiele w nich smutku, żalu, pretensji do świata. W rezultacie podarłam je i nie zostawiłam z nich nic, poza kilkoma wierszami. Jak smutnym dzieckiem musiałam być, żeby pisać takie rzeczy. I jak dobrze, że o tym zapomniałam.

Timed out

Timed out, aut. MISBetley, ©

To nie tak, że pogrzebałem te wspomnienia i wyparłam je całkowicie. Moja dorosła świadomość miała czas je interpolować na całe życie. Uzupełnić to, czego wtedy nie rozumiałam, opierając się na tym, co już jest mi znane. Taka interpolacja bardzo zmienia spojrzenie na różne rzeczy — to jak porównywanie wiedzy z początku śledztwa z wiedzą na jego koniec. Dane wsadowe są takie same, ale wnioski mogą być zupełnie inne. Natomiast to, co zapisane, nie ewoluuje. Jest jak protokół oględzin miejsca zdarzenia. Nic, co zdarzy się później, ani co zdarzyło się wcześniej, ale było nieznane w chwili zdarzenia, nie wpłynie już na tę charakterystyka, a wnioski wyciągnięte w tym momencie, na jej podstawie, mogą być fałszywe.

Człowiek w każdym momencie życia dysponuje odmiennymi środkami poznawczymi, odmiennym doświadczeniem i za każdym razem inną zdolnością osądu. Nasza pamięć współpracuje z naszą percepcją i tam, gdzie to możliwe, korzysta z korekty, którą daje doświadczenie, wiedza, wiek wreszcie.

Zapiski w starym dzienniku nie podlegają korekcie. Są tam, surowe jak wycinek zdjęcia — zapis chwili, nastroju. Nie znaczy to, że są bezwartościowe, tylko że nie przedstawiają całości obrazu: ktoś wykadrował fragment zdjęcia, wkleił do albumu i po latach widzi tylko ten skrawek. Pozbawiony całej masy kontekstów, które były na zdjęciu.

Wyrzuciłam notesy z młodości i nie żałuję — zawierały opisy mnie, jaką może byłam w tamtej chwili, ale jaką nie byłam przez większość mojego dobrego życia. Nie chciałabym ich otwierać, nie chciałabym, aby zatruwały moje życie po tylu latach.

Dziś, jako osoba stara, nawet lubię czytać boje blogi sprzed kilkudziesięciu lat. Nie jest tak, że ze wszystkim, co wtedy zapisałam, się dziś zgadzam. Niektóre teksty poprawiałam wielokrotnie — zmieniający się światopogląd poprawiał przeszłość, zmieniał ogląd, czasem zaostrzał wnioski, czasem je łagodził. Czynił je łatwiej przyswajalnymi dla mnie, tu i teraz. Nie bolą mnie i nie kaleczą mojej teraźniejszości. Niech tak zostanie.



Last 3 posts


Say something

#blog #dziennik #polish #wspomnienia