Wiosna ziomala
„Piękno zbawi świat." — Fiodor Dostojewski, Idiota
Wiosna zwleka i się koryguje, puszcza oko do nas, flirtuje, a potem nagle odwraca się tyłem, wiąże zieloną czuprynę w ciasny koczek i odchodzi, zostawiając za sobą tłumy zawiedzionych entuzjastów . A rośliny w lasach wciąż w stanie półuśpienia, zupełnie jakby wiedziały coś więcej niż my. Jakby miały lepsze źródła prognozy niż te, które IMGW zasysa od sztucznej inteligencji.
I ptaków jakoś mało, choć bociany już są. Dziś w wiadomościach pokazali parkę, której ktoś zniszczył zasiedlone od lat gniazdo. Siedziały biedaki na dwóch sąsiednich słupach elektrycznych, nie rozumiejąc, co się dzieje. A co się dzieje? Nic szczególnego, ziomal polski powszechny wdraża dyrektywę Boga o zwierzchnictwie człowieka nad zwierzętami.
.
Może one wiedzą coś więcej?
Skowronki już jednak przyleciały, przynajmniej ten jeden, którego widzieliśmy dwa tygodnie temu. Ale w koronach drzew ruch jeszcze niewielki; nagrałam jednak kapturkę. Ciekawe, czy też jest tylko jedna.
Sezon rowerowy rozpoczęty: dziś ledwie 13 km, ale nie jest źle, wszystkie górki i podjazdy pokonałam na rowerze, a nie pieszo, jak rok temu. Ewidentnie jestem zdrowsza niż wtedy. Umówiliśmy się z K. na bulwarach, przyjechała na swoim starym skrzypiącym rowerze. Przejażdżki rowerowe z K. mają swoją specyfikę, bo jeździ ona zawsze w tym samym tempie, z szybkością przekraczającą 12 km/h tylko wtedy, gdy zjeżdża z górki. Nie widzi sensu w szybszych podjazdach, ruch nóg musi być regularny, a także powolny jak młyny sprawiedliwości państwa Watykańskiego.
No cóż, powinnam może dodać, że te przejażdżki to działalność o podwyższonym ryzyku dla zdrowia - dziś S. tak się na K. oglądał - jak zwykle jechała ostatnia i daleko - że zauważył schody dopiero gdy po nich zjechał.
Zawsze mam nadzieję, że bozia patrzy z góry na nasze próby cywilizowania rodzeństwa i kiedyś nam to wynagrodzi.
Ziomal-suweren jak zwykle przez całą zimę wywoził śmieci do parku narodowego. Póki był śnieg, to jakoś nie było widać aż tak bardzo. Teraz cały syf, czyli ślad ziomala na ciele matki Natury, wyszedł w nadmiarze.
Jak każda dobra matka, Natura też spróbuje zatuszować błędy swoich dzieci i zrobi pewnie wszystko, by przykryć ludzką głupotę trawą, mchem, liśćmi. Aż do zimy spod krzewów borówek i wrzosów wyglądać będą tylko te najnowsze, najświeższe śmieci: butelki, plastiki, stare opony, kineskopy i lodówki. Spacer po lesie zaświadczy dobitnie o tym, że ziomal polski się bogaci.
A zimą znów wszystko przykryje śnieg. Cykl się zamknie, ale jak to z cyklami bywa, głupota ziomala zostanie równie niezmienna i powracająca jak one.
Last 3 posts