Mastodon

Obok

Royal Mail

Moje najnowsze zamówienie 20 egzemplarzy "Amber" trochę się ślimaczy. Może w GB oszczędzają paliwa, bo ceny wysokie, i czekają, aż się zbierze więcej zamówień? Choć z obrazka wynika, że książki już opuściły wyspę — pytanie takie rodzi się w mym podejrzliwym starczym umyśle: dokąd je wysłano?

Ale przecież idą 🐌 pocztą, więc właściwie nie mam jeszcze podstaw do narzekania.

Z drugiej strony, co ja się mam spieszyć, jak nawet ten ostatni egzemplarz drukowany wisi w mojej księgarni od miesiąca i swoją trwałą oraz wymowną obecnością po prostu urąga mi jako autorce.



Widziałam dziś chłopaka na kasie w sklepie, młody człowiek mniej więcej dwudziestoletni, z tak ogromną otyłością, że aż serce mnie zabolało. Sama długo walczyłam z nadwagą i wiem, jak to ciężko zwalczyć, zwłaszcza gdy się przekroczy pewną granicę. On z pewnością ją przekroczył i mnie, jako matce dwóch normalnej postury mężczyzn, ten widok pokroił serce na cienkie plasterki. Chłopak jest już, a może będzie za kilka lat, inwalidą — przy takiej masie ciała wysiada wszystko: kolana, kręgosłup, serce.

I pomyślałam sobie, że ktoś, kto do tego dopuścił, będzie miał ze św. Piotrem trudną przeprawę, gdy stanie u wrót nieba. I nie zniżam się do banalnego stwierdzenia, że to wina rodziców, szkoły i samego delikwenta. To wina systemu, który nie wyłapuje tendencji to tycia na samym początku. Lekarza rodzinnego, który nie tłumaczył rodzicom, gdy chłopak być dzieckiem, i tego innego, który nie zaproponował leczenia bariatrią lub semaglutydem. Niestety ten ostatni, mimo niskiej szkodliwości, nadal nie jest w Polsce refundowany, nawet przy tak poważne chorobie, jak otyłość.

(Poprzednio napisałam, że jest, ale sprawdziłam i muszę się przyznać do błędu: refundacja należy się tylko osobom z otyłością i cukrzycą. Kluczem otwierającym tę skrzynkę ze zdrowiem jest zatem cukrzyca. Trochę to porąbane.)

Przy otyłości olbrzymiej i cukrzycy zastrzyki i pastylki semaglutydu są darmowe. Pozwalają pohamować nadmierny głód i chęć pojadania, a przy swej niewielkiej szkodliwości mogą być prawdziwym ratunkiem dla wielu osób dotkniętych chorobą otyłości.

Strata 30-40 kilogramów mogłaby tego konkretnego pracownika sieciówki uratować od chorób zależnych od tej choroby. Wyliczanie ich to też banał. Wszyscy to wiedzą, ciągle ktoś o tym mówi lub pisze. Zgodnie z danymi GUS i NFZ tylko w latach 2020-2022 z powodu otyłości leczono w Polsce prawie 800 tysięcy pacjentów, którym udzielono łącznie ponad 2 miliony 200 tysięcy świadczeń zdrowotnych.

Oskarżam też system o to, że nie podejmuje zdecydowanych kroków w celu zlikwidowania śmieciowego jedzenia w szkołach. Zakaz sprzedaży chipsów, słodyczy i fast foodów w szkołach obowiązuje od 2015 roku, jednak mimo regularnych kontroli "śmieciowe jedzenie" ze szkół nie zniknęło — w szkołach panuje ciche przyzwolenie na niedozwolone produkty.

Dodatkowy problem to automaty z przekąskami — GIS nie posiada nawet informacji o łącznej liczbie automatów ani ich lokalizacjach, a kontroluje się je nie częściej niż raz na trzy lata, w odróżnieniu od restauracji czy lodziarni objętych częstszym nadzorem. A tam hulaj dusza, piekła nie ma.

Otóż moi drodzy, piekło jest. Piekło grubych dzieci, które w dorosłym wieku zmienia się w piekło dorosłych — jeszcze czarniejsze, głębsze i jak zwykle gotowe świadczyć swe usługi tym, którzy zabłądzili albo zostali wywiedzeni na manowce.

podpis


Last 3 posts


Say something

Random blog
Random post

#dziennik #polish