
Odkurzam stare obrazki. Kiedyś bawiłam się tworzenie svg ze starych ilustracji. To była zabawa, ale zostało mi po niej sporo obrazków wektorowych. Nie ważą dużo więc będę sobie nimi ozdabiała poszczególne posty.
Podpisałam dziś kolejną umowę z kancelarią. Tym razem jestem ja i tylko ja na tej umowie i być może wreszcie ktoś mnie zauważy. Zło które się stało prawdopodobnie odstać się nie może zaniedbania, do których doszło prawdopodobnie sprawią, że odszkodowania nie dostanę.
Nie jestem osobą wojowniczą, dlatego machnęłam ręką. Może trochę dlatego, że dzieci dają sobie dobrze radę w życiu i nie muszę się martwić o ich przyszłość kropka przynajmniej nie w aspekcie finansowym.
Choć właściwie kto wie, co będzie za miesiąc rok czy dwa lata. No i oczywiście nikt nie wie, czy sąd w ogóle to odszkodowanie przyzna. Jedno za to jest pewne - jeśli przyzna, to nie mnie. 20 lat załatwiania sprawy, 20 lat dreptania po urzędach, naradzania się z prawnikami, finansowania brata i opłat proceduralnych. I po tym wszystkim okazuje się, że nie mogę na nic liczyć, bo pewna pani adwokat zapomniała dopisać mnie do pozwu. Ech...
Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje. I deszcz zacina.
Aut.MISBetley, CC-BY-NC