Mastodon

Obok

Kapelusz poetki

Rondko – obwisłe z jednej strony –
upamiętniało bój o miejsce dla staruszki

czego tu pani szura
burknął młody człowiek
w bluzie z kapturem

kiedy cichutko stanęła za nim
starając się
by nie zauważył

nie ustępował –
zmęczony pewnie
może z pracy lub szkoły
warsztatu jedzie – myślała
patrząc na wytarte spodnie
i niezbyt czyste dłonie

nie szurała
nie stukała laską jak inne staruszki
tylko obserwowała go
swymi nowymi oczami
z przejrzystymi
plastikowymi soczewkami

szura – jak śmiesz! – zawołała gruba kobieta
i walnęła parasolką w podłogę
to miejsce dla staruszki
wydęła pełne usta
i stanęła nad chłopakiem

szura – cham! – zawołał weteran drugiej wojny
tak mówić do starszej eleganckiej pani

cham
cham
cham

pod adresem chłopca w brudnej bluzie

pierwszej ludzkiej istoty
którą obejrzała dokładnie
swym nowym
sztucznym wzrokiem
po latach mgły

szura – jak śmiesz, gówniarzu! – grzmiał weteran

szura – cham! – waliła parasolką gruba kobieta

Boże – mówiło serce –
niech stanie się przystanek

pani siada – powiedział chłopak

ależ nie
niech pan siedzi
pan pewnie z pracy
a ja wypoczęta

zastygł

spojrzał z niedowierzaniem

uśmiechnął się
i usiadł rozparty

triumfalnie rozejrzawszy się po autobusie
schował brudne dłonie
w mankiety bluzy

w myśli pogładziła go po głowie

siedź, chłopcze

ty masz przed sobą
może długą drogę
a ja i tak zaraz wysiadam

weteran burknął sklerotyczka

gruba kobieta warknęła nieprzychylnie

rondko opadło
szarpnięte rączką parasolki
która jakoś zabłądziła
nad kapelusz

drzwi otworzyły się ze stęknięciem

uff
jak dobrze

z przystanku puściła plastikowe oko
do chłopaka za szybą

dyskretnie pomachał
brudną ręką

znowu poczuła się poetką
nie staruszką

#polish #wiersze