Pierwszy maja
Pierwszy maja to zawsze był trudny dzień. I nadal jest. Ludzie dostają jakiegoś niezrozumiałego hysia grillowego, całe miasto pachnie dymem i kiełbasą. Wybraliśmy się na rower po Warszawie, bo oczywiście wyjazd za miasto odpadał. Odwiedziliśmy po drodze J...skich, którzy właśnie rozpoczęli sezon ogrodowy.
EN
Ale zaczęłam o pierwszym maja. No cóż, w dzieciństwie nawet go lubiłam, bo mama, która była tzw. prywatną inicjatywą (komunistyczny termin na prywatny interes, np. pracownię krawiecką), nie musiała ani iść na marsz pierwszomajowy, ani do pracy, więc miała czas dla nas.
EN
Dziś nie ma wielkich wymuszonych marszy. Ktoś może gdzieś manifestuje, ale ja nic o tym nie wiem. I dobrze, możemy spędzać czas tak jak lubimy. Na rowerze. Na ławeczce w parku koło Cytadeli, oglądając wierzbę wypełnioną witrażami. Próbowałam zajrzeć do wnętrza tego pięknego drzewa, ale bawił się w nim a mamą jakiś chłopczyk, więc nie chciałam przeszkadzać. Podobno wykonano ją w ramach projektu Rzeźba w przestrzeni publicznej, pod auspicjami Muzeum Rzeźby w Orońsku.
EN
Oczarował mnie też mural z Korą na rogu Kleczewskiej i Żeromskiego. To była piękna kobieta...

A na deser trafił się nam prawdziwy warszawski ogórek. Warszawa to chyba jedyne miejsce, gdzie można zobaczyć czerwone ogórki.

Wypiliśmy flat white na Kępie Potockiej, w sezonowej kawiarence, która dziś właśnie zaczęła działać.
Przejeżdżaliśmy też koło PKOlu - napisu Zondakrypto już nie ma. Po co był wcześniej, nadal nie rozumiem.
EN
I was also charmed by the mural featuring Kora on the corner of Kleczewska and Żeromskiego. And for dessert, we came across a genuine Warsaw cucumber. Warsaw is probably the only place where you can see red cucumbers.
We also had a flat white on Kępa Potocka, at a seasonal café that had just opened today.
We also drove past the PKOl (English Polish Olympic Committee) building – the Zondacrypto sign is no longer there. I still don’t understand why it was there in the first place.
Last 3 posts

