Ewolucja blogera
Szerokie aleje były jak ludzie: w młodości zapewne do siebie podobne, stopniowo zmieniały się w zależności od tego, co się na nich działo.
M. Agiejew "Romans z kokainą"
Na Ptaszarni opisałam pogrom drzew na przyszłej S7, a także zagładę naszego "baobabu". Czy człowiek naprawdę musi przeorać ziemię wzdłuż i wszerz? Zostawić po sobie karczowisko? Jutro znów szpital i kilka godzin w poczekalni. Spróbuję pociągnąć wątek Margret. "Amber" w dużej części powstała na onkologii.

Byłam w Amforze i zrobiłam porządek na półce, ale nie chciało mi się nic robić. Myślę, że albo skończę moją przygodę z ceramiką całkiem, albo w jakiś ją przeformułuję. Na tę chwilę ceramika przestała mnie bawić. Po prostu doszłam do momentu, w którym aby robić coś ciekawego, musiałabym ceramice poświęcić więcej czasu niż planuje. Bez tego brak postępów, a brak postępów to nuda.
Nuda dla osoby takiej jak ja to śmierć w męczarniach.
A może wcale nie? Nie wiem, nie próbowałam.
Last 3 posts
Coś jednak się zmieniło w moim podejściu do bloga. Nie czekam na czytelników jak kiedyś, nie sprawdzam odbioru moich wpisów. To było dobre kiedyś, gdy blogów było mało i były jakąś atrakcją. Teraz jednak atrakcji w Internecie jest tak wiele, że o blogach pamiętają tylko ich właściciele.
To nawet jest dobrze, bo zaczynają pisać bardziej dla siebie niż dla czytelników, a pisanie dla siebie jest bardziej autentyczne. Myślę, że ostatecznie skasuję w wszystkie te odnośniki do polubień czy komentarzy, bo tylko rozpraszają uwagę. Ewoluuję i obserwuję tę moją ewolucję z przyjemnością.