Mastodon

Dom Peonii

Wartość dodana

Człowiek to homo loquens — istota posługująca się językiem, który umożliwia porozumiewanie się, a także kumulowanie wiedzy i doświadczeń. Racjonalista


Mieliśmy wczoraj Wielkanocne śniadanie prawie jak za dawnych lat. Było nas dziewięcioro — no cóż, jednak mniej niż kiedyś, ale — co trochę smutne — żadnych dzieci. Wiem, wiem, każdy układa sobie życie wg własnych priorytetów, jednak z mojego punktu widzenia, jako osoby starej, dzieci to najwspanialsza rzecz, jaka mi się przydarzyła (plus S.). Rozumiem jednak, a może poprawność polityczna każe mi tak myśleć, że młodzi mogą chcieć czegoś innego.

Być może, no cóż, nigdy już tego nie sprawdzę, gdy się jest młodym, wychowanym w innych warunkach niż my się chowaliśmy, oczekuje się od życia innych doznań, a to, co dla nas było największą wartością, spada na niższe miejsce w rankingu rzeczy do załatwienia. To pewnie jak start rakiety z Ziemi i z Księżyca — inne przyciąganie, inny zasięg przy tym samym wydatku energetycznym. My startowaliśmy z Ziemi, oni z Księżyca — ich prawo sięgać po więcej.

Tylko czy to, co oferuje przestrzeń po ich starcie, to faktycznie wartość dodana? Te zagraniczne wycieczki, praktycznie nieograniczone możliwości zawodowe, świadomość wolności praktycznie w każdym aspekcie? Czy ta nieograniczona wolność jest człowiekowi faktycznie potrzebna?

Są badania* pokazujące, że zbyt wiele możliwości paraliżuje, zamiast wyzwalać. Człowiek, który może wybierać spośród n+1 opcji kariery, związku, tożsamości, miejsca zamieszkania — nie jest automatycznie szczęśliwszy od kogoś, kto miał tych opcji pięć, a wybór, którego w końcu dokonuje, nieustannie go niepokoi, ponieważ ma poczucie, że być może dokonał złego wyboru, bo mógł inaczej, mógł spróbować gdzie indziej... Może zatem wolność sama w sobie nie jest wartością dodaną (teza).

My startowaliśmy z Ziemi — ale mniej więcej wiedzieliśmy, że przy możliwościach naszej rakiety za daleko nie dolecimy, więc nie warto zbyt często zmieniać kierunku, bo wtedy zabraknie paliwa przed osiągnięciem jakiegokolwiek celu. Kiedy wiesz, że lot wkrótce osiągnie cel, nie rozpraszasz się na rozważania nad "potencjalnie zaprzepaszczonymi okazjami" i masz też czas na radość w czasie drogi.

Mieliśmy mniej opcji, ale były czytelniejsze. Start z Księżyca daje zasięg, ale nie zmusza do jednoznacznego określenia kierunku. Rakieta wystrzelona z mniejszym oporem może polecieć w dowolną stronę — niekoniecznie dalej w sensie egzystencjalnym. Można mieć nieograniczony paszport i nadal szukać swojego miejsca w życiu. Można też skończyć na przeglądaniu Instagrama w każdym z miejsc, w którym się wyląduje. Większa swoboda startu nie jest gwarantem ani lepszej trajektorii, ani tego, że osiągnięty cel nas zadowoli.

Może zatem wartością dodaną nie jest zakres wolności, tylko umiejętność dostrzeżenia okazji, które ona daje. A to już nie zależy od punktu startu, tylko od skłonności do gotowości zobaczenia tego, co jest, zanim się zacznie szukać tego, czego nie ma. Albo jeszcze inaczej — skłonności do zadawania sobie pytania "po co", a nie tylko "co jeszcze". W angielskim istnieje na to dobre określenie: mindfulness.

Napisałam kiedyś wiersz, który wyrażał moje wątpliwości związane z ciągłym biegiem ku czemuś nowemu. Ma tytuł "Ostatni zakręt". Bohater, biegacz, pokonuje kolejne zakręty, licząc, że wreszcie zakręty się skończą, droga będzie prosta i oczywista. Gdy do niej dociera, okazuje się nudna, bo to właśnie owe zakręty nadawały sens całemu biegowi.

Może wartością jest droga, a nie cel, nieuchwytny, bo przecież nie znamy i nie rozumiemy go do końca i jest jak punkt na oddalającym się horyzoncie?

To właśnie owo wypatrywanie i przeżywanie radości po drodze, a nie skupianie się na tym końcowym celu, jest prawdziwą wartością dodaną (wniosek).


Last 3 posts


Say something

#dziennik #polish