Niedziela
Trzeci dzień po wlewie i czuję się dobrze. Próbowałam rzeźbić w glinie, żeby ukoić nerwy, ale mi kiepsko idzie. Muszę wymyślić coś innego do roboty. Może zrobię jakąś lampę? Albo witraż?
Czekam na 20 egzemplarzy "Amber". Ciekawe, ile zapłacę tym razem za transport. I tak wyjdzie pewnie taniej niż druk w Polsce.
Muszę wreszcie napisać list do K., ale jak pisać pozytywnie do kogoś chorego, gdy samemu jest się chorym? Może dziś coś wykombinuję, czy jak mówi Glapa, wykreuję. Polityka jest nieustannym dodatkowym stresorem. F. stał w Cieśninie Perskiej, gdy Iran zamknął Ormuz, Nawrocki zawetował SAFE. Nigdy nie wybaczę ludziom, którzy przyczynili się do wyboru tego typa na prezydenta. Była jedna pewna droga, ale ambicje i ambicyjki kazały im kuglować naszą przyszłością. No i mamy, co mamy.
Wiosny jeszcze mało, przyroda chyba wie coś więcej niż my, bo przycupnęła i na coś czeka.
Zakole Wisły (czy raczej bobrowisko) na terenie zalewiskowym wciąż zmrożone, w niektórych miejscach aż do dna.
Bobra nie widziałam, ale w Wiśle dostrzegliśmy wydrę. Szybko zanurkowała.

Aut.MISBetley, CC-BY-NC
No i przyleciały już czajki!
Chmura tagów