Jestem Pro
Chyba lubię to miejsce, bo zapłaciłam za Pro i domenę. Domana się pro-paguje i nie wy-pro-pagowała, ale czekam spokojnie, co mam zrobić. Mogę tu mieć nawet 10 blogów, ło matko z córko, co ja z takim dobrem mam zrobić. Najcudowniejsze w tym, że nikt mi nie każe pisać w blokach, że będę mogła sobie wyjustować tekst, jak lubię i w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym względem.
Kupiłam domenę o dwuznacznej nazwie — mam nadzieję, że zbyt wielu religijnych ludzi nie będzie zaglądać. Zresztą, kto dziś wie, co to są stygmaty. Podobno Polak — tzw. Polak przeciętny — ma w zanadrzu tylko 300 słów, a resztę zastępuje jednym rzeczownikiem, jednym przymiotnikiem i jednym czasownikiem. Wiadomo jakim.
Nie mam nic do religijnych ludzi, tych prawdziwie religijnych szanuję. Sama uważam się za chrześcijankę w głębi serca i z natury. Pasują mi podstawowe nakazy — choć mam do nich bardziej filozoficzne podejście niż chciałby kościół. Cóż, z kościołem jako instytucją już dawno rozeszliśmy się w różne strony. Podobnie jak kościół rozszedł się z chrześcijaństwem.
Jest OK. Mam moją domenę, mam mojego Miśka. Kiedy przyszłam na Substack, prawie tam nie było autorów polskojęzycznych. Teraz, po dwóch latach, jest ich wielu. Ciekawe, czy tu również się pojawią?
