Zwykły wpis o zwykłym życiu
Działo się... Kasia dołączyła do Amfory, na razie chyba jej się podoba. Starsze dzieci wyjechały za granicę. Pogoda jakby szkocka, choć wolę ją w Szkocji niż w Warszawie.

We wtorek J. wyciągnął nas na zachód słońca w Granicy. Faktycznie, było pięknie. Tę potrzebę obcowania z naturą odziedziczył chyba po Stachu. Za to A. wziął po mnie domatorstwo.
Jak to się dziwnie układa. A wydawało się kiedyś, że A. złapał bakcyla górskiego. Tymczasem ani J., ani A. nie lubią wysokich gór.
Tatry Zachodnie, lata 70.
Boulderfield, lata 80.
A my przeciwnie. Czujemy się w górach nieźle. Nawet ostatnio znów byliśmy w górskim hotelu w Wielickiej Dolinie. Impreza droga, ale za to jesteś w samym środku gór. No i sławna Kvetnica, do tego wiosną. Od ostatniego wyjazdu do Szkocji nie widziałam nic ładniejszego.



Zdjęcia z archiwum rodzinnego (©)