Złudzenie prywatności
JAK WIDZISZ TO DRZEWO? JEST ZIELONE. POŁÓŻ WIĘC ZIELEŃ, NAJPIĘKNIEJSZĄ ZIELEŃ Z PALETY; A TEN CIEŃ, JEST RACZEJ NIEBIESKI? NIE BÓJ SIĘ NAMALOWAĆ GO TAK NIEBIESKIM, JAK TO TYLKO MOŻLIWE. (Z wystawy Mobiści w Łazienkach)
Jest w anonimowości obietnica, ale również pułapka. Bo Internet i wszystko, co z nim związane, nie jest azylem, w którym można się ukryć przed światem. Jedyne, na co można pod tym względem liczyć, to niezauważalność, dzięki liczebności użytkowników. Odwieczna strategia jednostki wewnątrz stada: wtopić się w tłum i udawać, że to nas nie dotyczy, z nadzieją, że oko drapieżnika spocznie na kim innym. Tyle że anonimowość jest też niebezpieczna, bo pozwalamy sobie na więcej, na silniejsze słowa, bardziej zdecydowane osądy. Znowu nasuwa mi się skojarzenie ze stadem: źrebię, które czuje się bezpiecznie, zaczyna brykać. A przez to staje się widoczne i mniej bezpieczne.
Mam blogi na BearBlog. Lubię tę platformę. Przywykłam już do pisania na niej. Przypomina mi dawny Internet. Ale posty z tamtej platformy pokazuję w kilku miejscach, mam kilku subskrybentów. Nie jestem anonimowa. Wręcz przeciwnie. To prawdziwy blog do blogowania na widoku. Jedynym utrudnieniem jest brak możliwości komentowania. Choć zamontowałam jakiś erzac, to nie to samo. Ale tak to wymyślili i tak jest. .
Na Tuhat też mają własne pomysły. Tysiąc słów to całkiem sporo. A właśnie o takie teksty tam chodzi. No, chyba że piszesz książkę, wrzucasz rozdział i jest. Jednak ma to też ma swój urok, bo wyklucza z serwera nic nie wnoszące notki typu nie mam dziś nic do powiedzenia, więc jednak coś powiem.
Na początku najbardziej bawiła mnie na BearBlog możliwość eksperymentowania z szablonami. Opcja stworzenia własnego. Serwis dostarcza własne, idealne do pisania, ale czasem potrzebujemy personalizacji.
Jak w domu, który nie stanie się w pełni nasz, dopóki nie zawiesimy ulubionych zasłonek w kuchni i nie postawimy wazonu z kwiatami na stole.
Na Tuhat jednak pisze mi się gorzej. Przymus dobicia do 1000 słów (czyli w języku polskim około 7000 znaków) mi przeszkadza. Nie lubię musieć coś napisać. Ludzie jednak stawiają na swoich serwerach serwisy takie, jak im się podoba. I widzę, że nawet sporo osób to endżojuje. Idea gromadzenia użytkowników, którzy traktują pisanie poważnie (no, 1000 słów to już coś poważnego) to coś nowego. Myślę, że może kiedyś podebrać Substackowi użytkowników.
Tu możesz skomentować ten tekst: Skomentuj