Mastodon

Dom Peonii

Wracam do pracy

Czas pandemii, który dla niektórych autorów był czasem niezwykle płodnym, dla mnie był okresem letargu. Popadłam w stupor, mogłam robić tylko rzeczy niewymagające myślenia koncepcyjnego. A jeśli już, to było jak przebłysk — pomysł na rysunek, rzeźbę, a potem już się tylko robi coś, co się w tym przebłysku pojawiło. I tak przez dobre trzy lata. Dziś po raz pierwszy zajrzałam na Empik dla selfpublisherów, żeby przypomnieć sobie, jakie książki tam wrzuciłam. I znalazłam: "Dziennik reportera i inne opowiadania Jana Nerudy", a także "Lato" Edith Wharton. I to wszystko, a przecież mam tych książek więcej. Nawet jakaś mała kwota się uzbierała, co przy mojej kompletnej obojętności jako wydawczyni jest czymś w rodzaju cudu.
Dlatego postanowiłam wrzucić tam Amber. Niech się broni. Zobaczymy, czy w empiku sprzeda się lepiej niż na naffy.
Trochę mi żal tych kilku lat i porzucenia moich książek. Ale cóż, jeśli coś się nie sprzedaje, to człowiek traci zapał. Mój zapał do marketingu juz dawno przeminął. Ja po prostu chcę opowiadać różne historie.