Wiktoriańskie buuuu
Napisałam wstęp do antologii. Niezbyt długi, ale też nie jestem filologiem i nie mam ochoty go udawać. Korzystałam z książek, których w naszym domu jest więcej niż potrzeba (bo stoją na półce w dwóch rzędach i nigdy nie mogę znaleźć tej, która potrzebna.
Moim ogromnym rozczarowaniem jest Brittanica, wydanie polskie, bo nie ma w niej nic o literaturze światowej, a jedyny termin opracowany dokładnie to "literatura dziecięca i młodzieżowa". Nie ma literatury wiktoriańskiej ani gotyckiej, ani gotycyzmu, ani — uwaga — w ogóle żadnej literatury. A już na pewno żadnej brytyjskiej. Brittaniko, ogarnij się. Literatura to nie jest temat, który encyklopedia może pominąć. A szczególnie 49-tomowa encyklopedia, która poważnie obciąża pion w moim mieszkaniu!Tu możesz skomentować ten tekst: Skomentuj