Mastodon

Obok

Subskrybenci się wykruszają - takie ż...

Podobno w moim wieku należy się cieszyć, że coś boli, bo człowiek wtedy wie, że jeszcze żyje. Jeśli to prawda, to żyję coraz bardziej.

Wczoraj ogarniałam Substack i Patronite. Straciłam kilku darmowych subskrybentów na tym pierwszym. Pewnie obrazili się za postawienie paywalla. A może coś im się przestało podobać. No cóż, już pora przestać się zastanawiać nad tym, co kieruje moimi subskrybentami. Lubię tę substackową społeczność, ale jest ogromnie różnorodna. To jej plus, ale też minus.

books

A zatem reorganizacja. Substack zostaje jako miejsce socjalne, czytelnia i sposób wyjaśniania różnych trudnych tematów z kręgu moich opowieści, które z kolei lądują na Patronite i za paywallem. Nie mogę mego najmłodszego dziecka - Margaret - wystawiać na widok publiczny. Ta metodą nie sprawdziła się w wypadku Amber. Nawet w rodzinie obdarowani darmowym egzemplarzem mówili, że już przecież znają treść. Argumentacja, że książkowa wersja jest bardziej dopieszczona, nic nie dała.

Teraz nie zrobię tego błędu. Treść książki będzie znana tylko patronom i subskrybentom płatnym. Taki deal. Ale oczywiście będę uchylała rąbka tajemnicy w bezpłatnych zajawkach.

Screenshot_20260503-113218


Odpowiedz Skomentuj Do góry ____________________________

#dziennik #polish #polski