Stare zmartwienia nie rdzewieją
Otrzepałam z kurzu, który zdążył już osiąść, pewien blog, na którym zaczęłam pisać mniej więcej w tym samym czasie, co na Bear Blogu. Sporo się tam zmieniło na lepsze. Trochę mam problemów ze wstawianiem zdjęć, ale myślę, że to również kiedyś ogarnę.
Dzieci wróciły z Ameryki. Wygląda na to, że nawet zadowolone. Udało im się popracować, odpocząć. Jan od razu pojechał na jakiś wyjazd integracyjny z grupą AISafety. Ania, jak rozumiem, pracuje, szykuje się do rozpoczęcia zajęć na uczelni.
Nie mają za dużo czasu, więc staramy się nie zawracać im głowy. Choć widzę, że Jan teraz udał się w Tatry i chodzi sobie po górach. Wygląda na to, że jednak byli dość zmęczeni tym wyjazdem.
Wideo wygenerowane przez Gemini na bazie prawdziwych zdjęć. Nie dam głowy, czy czegoś nie pokręcił. Słyszeliście kiedyś ryczącą kozicę? Bo ja nie. A ta do tego ryczy jak jeleń na rykowisku. No cóż...
A my, jak to my, mamy nowe problemy, o których nie chcę pisać... Mamy też nowe pomysły, które nie wiem, czy zdołam zrealizować. A za chwilę Stach wraca z pracy i jedziemy na rower.
Przeziębienie chyba mi już minęło, choć mam jeszcze sznapschrypkę.

Automat chronometryczny, AI generated
BTW, najbardziej w tym obrazku podoba mi się widok z góry 😂
Drukowaną powieść "Amber" kupisz w: Jeden koszyk; Allegro. W postaci ebooka: Empik; Naffy;
Odpowiedz Skomentuj Do góry ____________________________