Sprzedane
Nie mam ochoty inwestować w książkę i stale obracam tymi samymi pieniędzmi — zamawiam dodruk, sprzedaję, zamawiam następny. Trochę to nudne, tracę na cle i na przesyłce, ale w sumie bezpieczniejsze niż zamówienie większej ilości i zostanie z makulaturą.
Nie, nie twierdzę, że Amber to makulatura, za bardzo lubię tę książeczkę. Ale makulaturą jest nadmiar książek, których się nie da sprzedać. A nie sądzę, żeby dużo ludzi chciało kupić książkę, gdzie nie ma bluzgów i scen rozbieranych. Czasy takie, że sprzedaje się to co "mocne" i brutalne. Ja z moimi rudzielcami raczej się w tej kategorii nie zmieszczę.
![000nowe1 067[2]](https://bear-images.sfo2.cdn.digitaloceanspaces.com/pisanki/000nowe1-0672.webp)
Aut. MISBetley, CC-BY-NC
Zamówiłam 20 egzemplarzy — zaskakujące jest to przywiązanie do papieru. Ostatnio znajoma powiedziała mi, że przez pomyłkę kupiła moją książkę w postaci ebooka — chciała papierową, bo okropnie nie lubi czytników. Tylko papierowa musi mieć duży druk, bo ona słabo widzi. Zapytałam ją, czy nie widzi wartości ebooka w tym aspekcie — na czytniku można sobie powiększyć czcionkę. Ale zapach farby i szelest kartek... To spytałam, czy wie, że niektóre czytniki mają opcję szelestu (np. PocketBook i niektóre modele Kindle). Ale zapach farby...
No, tu poległam... A książka? Treść? - zapytałam. Nie czytała, bo nie lubi czytników.