Mastodon

Obok

Skogsrå

W wielu kulturach indoeuropejskich las jest żeński — nie metaforycznie, lecz strukturalnie. Grecka Artemida, rzymska Diana, litewska Medeina, słowiańska Dziewanna — wszystkie są paniami lasu, łowczyniami, opiekunkami dzikich zwierząt i dziewictwa zarazem. Las był przestrzenią, w którym mogła się skryć kobieta, gdzie mogła być sobą. Pozostawać poza męskim porządkiem.
Skogsrå nie jest w pełni realna — jest formą, zjawiskiem, nie istotą z duszą, a to w epoce chrystianizacji automatycznie pozbawiało ją, podobnie jak Näckena, łaski zbawienia. Do tego naga kobieta wydrążona jak pień to zbyt specyficzny obraz, żeby powstał przypadkowo w epoce nowożytnej — tu coś starszego zapewne przebija przez warstwy. Bo Skogsrå od przodu jest doskonała, od tyłu — pusta, jak pusty w środku pień. Niewidoczna od przodu pustka sugeruje, że Skogsrå jest bytem nie do ogarnięcia ludzkim rozumem, ale w zamierzchłych nieuporządkowanych czasach przedchrześcijańskich wystarczało ludziom, że jest.
W skandynawskiej tradycji ludowej drzewa miewały dusze, a stare dęby i lipy były szczególnie niebezpieczne, gdy poczuły się poniżone lub zagrożone. W szwedzkiej tradycji ludowej były kategorie drzew szczególnie chronionych — tzw. vårdträd (dosłownie „drzewo straży”), które rosło przy zagrodzie i było związane z duchem miejsca i dobrobytem rodziny. Nie wolno było go ciąć pod żadnym pozorem. Kto to zrobił, tracił majątek lub umierał. A las? Las był miejscem kultu. Jeśli tak, to duch lasu nie musiał być wymysłem — mógł być personifikacją tej świętości, która przetrwała chrystianizację w formie zdegradowanej. Chrystianizacja wyparła dawne wierzenia, a wtedy istoty, które mogły być czczone lub traktowane poważnie jako duchy miejsca, zostały przesunięte w dół, ze sfery sacrum do sfery strachu. Skogsrå w najstarszych zapisach to coś niejednoznacznego — niebezpieczna, ale też zasługująca na szacunek, jako pani danego miejsca. Pamiętacie Galadrielę z lasu Lothlórien? Pani terytorium, do którego wchodzi się jako intruz i z którego nie ma pewności, czy się wyjdzie. Drużyna Pierścienia wchodzi do lasu nieufnie, z zewnątrz las wygląda złowrogo — co jest projekcją, bo Galadriel nie jest zła, ale jest inna, spoza ludzkiego porządku moralnego.
Warto zaznaczyć, że Tolkien znał skandynawski folklor dobrze — to nie była lektura pobieżna, lecz materiał roboczy (był profesorem staroangielskiego i staronordyjskiego, tłumaczył Beowulfa, znał Eddę Starszą na wylot). Choć nie przywołał bezpośrednio imienia Skogsrå, to obdarował niektórymi jej cechami Galadrielę i jej las. W późniejszych, tych baśniowych wersjach Skogsrå kurczy się do funkcji zwodniczego straszydła, które czyha na samotnych mężczyzn w lesie, zwodzi ich i doprowadza do zguby. W czasach chrześcijańskich dawna pani lasu zostaje sprowadzona do istoty niosącej erotyczne zagrożenie — bo ten rodzaj strachu najłatwiej było utrwalić w umysłach ludzi — dbali o to kaznodzieje, którzy w każdej leśnej kobiecie widzieli pokusę diabelską.

#duchy #polish #skandynawia #wierzenia