Mastodon

Obok

"Note notes, forsooth, and nothing!"

Ja cię ko..., ale nogą. Ja cię luu..., ale wodą. Ja cię ści..., ale drzwiami - Taka miłość między nami!

Tzw. social media - podobno nie da się reklamować książki bez ich pomocy. Trochę to smutne, że trzeba się reklamować w miejscach, o których nie mamy dobrego zdania.

Przypomniało mi to pewną historię. Kiedy umarł wuj mojej znajomej, oznajmiła ona, że nie ma zamiaru drukować nekrologu, bo ludzie nekrologami kubły na śmieci wykładają. I nie dała nekrologu. Gdyby nie inni ludzie, nikt by nie wiedział, że ten człowiek umarł i będzie tu i tu pochowany.

Amber, powieść o pamięci

To trochę tak jak z moją książką: jasno widzę, co mam do wyboru. Albo zacznę się produkować w SM, albo nikt nie będzie wiedział, że taka książeczka jest do przeczytania. Oczywiście mogę jeszcze zapłacić za marketing, ale ten sposób odrzuciłam.

Emerytka nie powinna inwestować w niepewne interesy.

Motto tego wpisu to wierszyk mojej ciotki. Znaczy, że każda interakcja może mieć drugie dno, a niedopowiedzenia mają głębokie choć ukryte znaczenie. Ko... niekoniecznie znaczy kocham, może znaczyć kopię. Wbrew pozorom, wcale nie głupi ten wierszyk.

Jak z moją książką - wszyscy ją ko..., ale nikt nawet tyciej recenzyjki na blogu nie napisze. Sama mam pisać? To książka na jeden, może dwa wieczory, a potem wpada w nicość, jak w studnię.

Wiem, dużo hałasu o nic.


#book #dziennik #książki #polish #powieść