Mastodon

Obok

Kilka minionych dni

Chyba będę pisać prosto w dzienniku. W sumie w życiu pisałam i tak, i tak. Z domowych spraw: zepsuła się nam zmywarka — po 32 latach. Nieźle, prawda? Ciekawe, ile wytrzyma ta nowa.

W sobotę były chrzciny Ksawerego, syna Wiktora J. Po uroczystości zaprosili nas na poczęstunek w ogrodzie — niestety, akurat tego dnia padało. Wyszliśmy dość wcześnie, bo wieczorem czekała nas impreza na 70 lat Miłej, do tego w „Sinym Dymie” na Puławskiej.

Nie lubimy takich imprez, zwłaszcza w knajpach, ale Miła chciała i ma. Chyba była zadowolona. My wyszliśmy ogłuszeni hałasem, a mnie bolała głowa. No i nie bardzo dało się rozmawiać, „muzyka taneczna” to był jakiś koszmar.

1249

Nigdy nie wiem, kiedy wróci moja trzęsionka. Znów od kilku dni jest gorzej. To zniechęca do pisania, a przez tych kilka minionych dni sporo się wydarzyło.

Najstraszniejsza była powódź błyskawiczna w Nepalu i Tybecie. Straszne rzeczy się tam działy i nadal dzieją. Winę ponosi ocieplenie klimatu: odłamany fragment lodowca zsunął się do jeziora, przepełnił je i cała ta straszna masa spłynęła rzeką na ludzi.

Już wydobyto 900 zmarłych osób, a brak jeszcze 4 tysięcy. A poszukiwacze działają pod presją czasu — raz, że liczą na znalezienie żywych, a dwa — jeziora nadal są przepełnione i kolejny obryw spowoduje powtórkę koszmaru.

Gdybym była mocno wierząca, to bym się za nich modliła. Ale moja wiara to wiara Tomasza, chwiejna jak pełen ludzi budynek płynący rzeką.


Odpowiedz Skomentuj Do góry ____________________________

#Nepal #dziennik #polski