Janowe spacery i wspominki sprzed 40 lat
Co mi po wyraźnych zdjęciach, kiedy wyblakły wspomnienia i ledwie pamiętam, co na nich jest.
Zdjęcie przedstawia rozległą panoramę Zatoki San Francisco (San Francisco Bay Area) w Kalifornii, sfotografowaną z punktu widokowego w pasmie wzgórz Berkeley. Widoczna jest oświetlona struktura mostu San Francisco–Oakland Bay Bridge prowadzącego w kierunku półwyspu i widocznego w tle San Francisco.

To zdjęcie Janka, który w 2024 roku też był w Berkeley, jak dzisiaj. Polubił wtedy spacerowanie po tamtejszych wzgórzach. Widać z nich kawał Ameryki, a w każdym razie Zatokę i San Francisco.
Też kiedyś tam byliśmy, choć tylko na wakacje, a Berkeley było jedynie krótkim postojem przed wyprawą do Yosemite. Nie było wtedy telefonów robiących zdjęcia, ba, nie było nawet telefonów kieszonkowych. Mieliśmy niezły aparat fotograficzny, bo kupiliśmy go przed wyjazdem na wakacje.
Poprzedni, o wdzięcznej nazwie Kijew, kupiony przez Stacha w Sojuzie i przywieziony przez nas do USA, zrobił nam brzydkiego psikusa dwa lata wcześniej, w czasie naszej wyprawy na zachód USA. W najbardziej nieodpowiednim momencie wysiadł mu światłomierz, dlatego wszystkie zdjęcia z Yellowstone i Kanionu Kolorado mamy prześwietlone.
Sam widzisz jak to jest, planujesz podróż swojego życia z najdrobniejszymi szczegółami, stajesz w punkcie widokowym skąd widać najpiękniejsze krajobrazy Ameryki, a tu nagle Zonk. I nawet nie wiesz, że coś się zepsuło.
Robisz rolkę zdjęć za rolką, wybierasz te najlepsze i najdroższe klisze, a potem patrzysz na wywołany film i nie wiesz, co na nim jest. Coś jest, na pewno, tylko strasznie tam ciemno. Żeby nie powiedzieć czarno...
Możesz oczywiście po 40 latach dać fotkę do obróbki AI, ale po 40. latach to już nie to, co kiedyś... Co mi po wyraźnych zdjęciach, kiedy wyblakły wspomnienia i ledwie pamiętam, co na nich jest.

Może jednak pospisuję niektóre wspomnienia? Na podpisywanie fotek za późno. Wszystko mi się już dawno pomieszało.

Tu możesz skomentować ten tekst: Skomentuj