Dżungla strefy umiarkowanej
Pogoda się popsuła, dziś spadł tu obfity deszcz. Pojechaliśmy przed deszczem na spacer do typowego tutejszego olsu podmokłego, czegoś w rodzaju dżungli klimatu umiarkowanego. W lecie moim zdaniem nie do przejścia ze względu na komary, teraz był całkiem przyjazny, choć ptaki oczywiście schowały się za liśćmi. Na szczęście roślinki mają korzenie i nie uciekały przed obiektywem.
Szliśmy drogą ukwieconą po bokach wysokimi na pół metra glistnikami i oczywiście ich pobratymcami w kolorze - mniszkami.
Kolor żółty tu dominuje. Mniszki wiodą prym, potem glistnik, a wreszcie dostrzegliśmy też dość nieśmiało wychylające się z trawy kaczeńce.

Byliśmy czujni i nie daliśmy się zaskoczyć deszczowi; kiedy spadł siedzieliśmy już w samochodzie. Spotkaliśmy też dwójkę rodziców z córeczką, która niosła Nikona z teleobiektywem i była ogromnie dumna. Tata zaś żartował , że odpadł mu jeden obiektyw do dźwigania. Miłe spotkanie. Niestety chyba zmokli, bo my wycofaliśmy się wcześniej i dotarliśmy do parkingu tuż przed deszczem.
