Mastodon

Obok

Dziwna i obca - lamentacje nad karmą

Nigdy nie przepracowałam moich dziecięcych traum, nie zrobię tego publicznie. Stać mnie tylko na takie publiczne abstrakcyjne lamentacje.

Ślimak

Mam dwa teksty na warsztacie, opowieść z początków XX wieku, z elementami historii rodzinnej, oraz science fiction. Jak to u mnie – od Sasa do Lasa. A, i Margret. Byłabym o niej zapomniała.

Postanowiłam pisać je i publikować w odcinkach na Substacku, bo może zmobilizuje mnie to do ich ukończenia. Wszystko jak zwykle zależy od pozytywnego odzewu.

Dlaczego? Otóż jestem człowiekiem, który reaguje eksplozją energii na każdy pozytywny feedback, a jednocześnie kompletnie traci zapał przy odzewie negatywnym lub żadnym. Typowy syndrom niedopieszczenia, który nazwałam kiedyś kompleksem Plastusia.

Tak było od zawsze: każda nagana od mamy albo nauczyciela po prostu mnie paraliżowała i uciekałam w swój świat, gdzie było mi dobrze. To chyba zachowanie znamionujące tchórza. I tak, w kwestiach społecznych jestem tchórzem. Boję się chamstwa, celne riposty przychodzą mi do głowy dopiero na schodach, i w ogóle to chyba lubię nie być za bardzo.

Kiedyś, gdy uciekałam w samotność, pisałam opowiadania i wiersze, wyobrażałam sobie, że jestem kimś zupełnie innym. Niestety, zwykle pogarszało to sytuację – mama uważała mnie za krnąbrną, a nauczyciele za leniwą.

Mama nigdy się nie przekonała do moich osiągnięć, bo to, co robiłam, było dla niej zbyt abstrakcyjne. Zawsze chciałam studiować rzeczy, które wydawały się jej bezużyteczne. Nigdy nie przekonałam jej o wartości mojej pracy. Umarła przekonana, że jestem dziwna i obca.

Screenshot_2019-01-19-10-11-52-290_com Ilustracja z netu

To trochę taka moja karma. W liceum i na studiach chodziłam własnymi drogami, na emeryturze też wydziwiam: pisanie, ceramika, góry, Szkocja. Zamiast pójść do kina na seans dla seniorów, siedzę z lutownicą w dłoni i łączę szkiełka w abażur.

abażur

Może gdybym miała wnuki, to byłabym inna? Babcie, które znam, wydają się dość normalne: zabiegane, gotujące obiady, odbierające wnuki ze szkoły, przedszkola. Ale jak znam siebie, to też byłabym dziwną babcią. Taka karma.

Tymczasem Amber prawie się nie sprzedaje. Nie trafiła do żadnego influencera, który by powiedział cokolwiek o tej książce. Nie musi być dobrze.

Zresztą, przygotowałam nową wersję - poprawiłam różne drobiazgi edycyjne. Tyle mogę zrobić sama.


#dziennik #english #polish