Mastodon

Obok

13tego nic się nie udaje

Nie jestem przesądna, ale zawsze pluję przez lewe ramię, gdy kot przetnie mi drogę.


Wstaliśmy o siódmej, żeby zaskoczyć ptaki. Nasi sąsiedzi wstają o 4-ej, ale tak szczerze to przesada.

Nigdy się nie zdobyliśmy, aby w górach zdążyć na wschód słońca o piątej, a czwarta na nizinie to już jakaś zupełnie abstrakcyjna pora. Ale szósta czy siódma to już spoko.

Tak więc wstaliśmy wcześnie, by przyłapać ptaszyny w szuwarach. Nic z tego, hyr już poszedł i wszystkie się zwiedziały, że dwoje takich łazi i ptaki straszy swoimi lufami. I figa, nic nie wyszło. Choć nie, kłamię. Zrobiłam łabędzia w locie.

Potem poszliśmy szukać gniazd remizów. Miały być, ale ich nie było. Typowy trzynasty, choć nawet nie piątek. No to pojechaliśmy na dudki. W dwa pewne miejsca. Nie było. Wreszcie machnęliśmy ręką i poszliśmy się przejść parkowym szlakiem, z nadzieją, że chociaż tu się uda zobaczyć coś ciekawego. Ale Park zadbał o to, byśmy się nie zmęczyli, szlak zamknięty, kładka zbutwiała, wieża widokowa się wali, a kibelki na parkingu... Sami zobaczcie. W każdym razie... Malownicze.

Toalety w Parku

Czy im, tym od Parku, nie wstyd? Ja wiem, że to nie sezon, ale jeśli nic nie działa, to może chociaż biletów by nie sprzedawali? Ale sprzedają, i nawet się nie zająkną, że to bilety do miejsc zrujnowanych, zamkniętych i nie konserwowanych.

Ale co tam, cieszymy się z odpoczynku. W maju i czerwcu będzie się działo, lekarze, szpitale, sąd i wyjazd w Tatry. Intensywnie. Za to lipiec i sierpień siedzimy w domu. Może podciągnę trochę moją powieść? Jakoś ostatnio oklapłam.

Wszyscy coś piszą. Na Substacku pojawiło się sporo fajnych osób, piszą nowocześnie, żywiołowo. Ja z tym moim słowiczym kląskaniem o przeszłości nikogo chyba nie poruszam.

Cieszę się jednak z rosnącej polskiej społeczności. Myślę, że mam w tym swój maleńki udział: namawiałam do podbijania polskich tekstów, sama podbijałam, reklamowałam. Trochę bez wzajemności i dlatego myślę, że moje pisanie już nie przystaje do czasów, w których żyjemy. Ale i tak mnie to nie zraża. Skoro8 mam jeszcze jakieś historie do opowiedzenia, to będę to robić, choćby dla siebie, żeby mi się nie tłukły po głowie jak tygrys w klatce.

Monika


#dziennik #polish